Chwilę mi zajęło podsumowanie tego wyjazdu, cały czas przetwarzam i porównuję. Co lepsze, a co gorsze, co bardziej moje, a co dalekie od wartości, które wyznaję. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Życie towarzyskie w Iraku jest na zupełnie innym poziomie, nie można tego porównać do oziębłych relacji w Polsce. Przyjaciele są częścią rodziny i uczestniczą w jego najważniejszych momentach. Spędzają ze sobą każdą ale to dosłownie każdą wolną chwilę. Wspierają się i pomagają w każdej sytuacji. W święta czy dni powszednie, w środku nocy, w weekend, na siłowni, w domu czy na wakacjach zawsze są razem. Jeśli ktoś chce się spotkać, to nie ma wymówek, że dzisiaj ma zaplanowane zakupy, idzie na spotkanie, na rower, fitness i nie może, nie ma, że nie 🙂 Tego najbardziej będzie mi brakować, w dwa tygodnie nawiązałam tak silne relacje, że powrót do Polski był bardzo ciężki…

Podczas tego wyjazdu dużo się nauczyłam – o relacjach i oddaniu, o priorytetach – tych właściwych, o uczuciach i szacunku. Można powiedzieć, że przewartościowałam swoje życie, choć nie spodziewałam się takich zmian po tej wizycie. Dzięki niej lepiej rozumiem Ouca, szkoda, że tak późno tam pojechałam… Choć początkowe słuchanie o wojnie i okrucieństawch al-quidy i Amerykanów były dobijające i rozszarpujące serce ale dobrze je znać. Teraz bardziej doceniam to co mam, żyję w biezpiecznym kraju, w którym jest stały dostęp do prądu i wody, ulice są czyste, mamy w miarę działające prawo, znaki drogowe, kolejki :), jest pożądek i ład – tam tego nie ma. Choć często nażekałam, bo te cholerne kolejki, bo korki, bo w sądach czeka się wiekami – ale się czeka, a tam, tam można wszystko kupić. Łapówkarstwo jest na jakimś kosmicznym poziomie, nie da się bez tego funkcjonować, stało się już częścią życia. Idąc wyrobić dowód czy wymienić olej, musisz posmarować aby stało się to w najbliższym czasie, a nie za 3 miesiące. Bezpiecznie jest tylko tam gdzie są politycy i ekspaci czyli w green zone, reszta mieszkańców – do których należy ta ziemia i ten kraj, na to nie zasługuje. Niesprawiedliwość z jaką się tam spotkałam wkurza, wprawia w furię i oniemienie. Jak masz pieniądze, to masz prawo godnie życ – tylko wtedy. Amerykańska demokracja! Tak bardzo jest mi wstyd za zachodnią ingerencje, która wyniszcza ten kraj jak rak. Zjada go od środka.

Są też drobne rzeczy, niektóre zadziwiają, a inne bawią 🙂 W fotorelacji możecie sami zobaczyć. Przykłady mogę wyliczać w nieskończoność ale tutaj są te najciekawsze:

  • Nie mają bilonu, same banknoty, które są dość pokaźnych rozmiarów
  • W restauracjach ZAWSZE podają darmową wodę na powitanie i często herbatę, która jeszcze częściej jest cukrowym ulepkiem 🙂
  • Napoje gazowane są dużo słodsze od naszych, Pepsi – nie widziałam Coca-Coli, jest najpopularniejszym napojem; podobne ulepki do herbaty 🙂
  • Pracownicy sektora publicznego pracują 5 godzin dziennie, sektor prywatny to 8 hIMG_2162
  • Nikt nie nażeka i nie rozmawia o pracy podczas spotkań z rodziną czy przyjaciółmi- nigdy
  • Około połowy samochodów na ulicach, to żółte taxówki, reszta aut – koreańskie, japońskie i amerykańskie, tylko te zniosą wysokie temperatury, są białe, inne kolory to rzadkość
  • Po posiłku zawsze pije się gorącą czarną herbatę z cukrem…
  • Nie ma stałego dostępu do prądu, czasami jest to kilka godzin na dobę, mieszkańcy radzą sobie zakładając lokalne generatory
  • Benzyna kosztuje ok 70 gr za litr, tyle samo co woda
  • Irak do połowy lat 70 był bardzo liberalnym krajem, kobiety nosiły takie same stroje jak w Europie
  • Kobiety witają się ze sobą 3 lub 4 pocałunkami na zmianę w policzki, a mężczyźni 3 razy w jeden policzek
  • Arabskie cyfry, wymyślone przez arabów jak sama nazwa świadczy, czyli 1,2,3…10, w krajach arabskich są zastąpione, nie wiedzieć czemu, cyframi indyjskimi czyli١ و٢و٣وو٤و٥و٦و٧و٨و٩و

10 Comments

~Ala · 10 października 2016 o 15:12

🙂

~Blanka · 12 października 2016 o 09:31

zazdroszczę ;d

~Lara · 13 października 2016 o 09:16

🙂

~sara · 17 października 2016 o 18:16

🙂

~kamila · 17 października 2016 o 20:08

🙂

~Nastka · 18 października 2016 o 09:01

;d

~Ania Skalska · 23 października 2016 o 00:43

Odrabiam zaległości i czytam… zaczęłam od końca do przepisów, które już poznałam. Zachciało mi się jeść 🙂 Bardzo ciekawa relacja z podróży! pozdrawiam

    ouce81_cls · 12 listopada 2016 o 17:53

    🙂 dzięki Aniu, wyjazd był bardzo inspirujący i przewartościowujący wiele rzeczy..

~Danuta · 10 kwietnia 2017 o 15:47

to naprawdę fajne miejsce

~Krysia · 25 kwietnia 2017 o 15:34

hmm

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane Posty

Moje przemyslenia

Nowoczesna arabska kuchnia w centrum Warszawy

Stało się! Moje menu jest już dostępne stacjonarnie, codziennie w restauracji. Oprócz nie pracującego w kuchni 😉 znajdziecie tam nowoczesną arabską kuchnię w centrum Warszawy z moimi autorskimi daniami. Duma mnie przepiera, nie powiem 🙂 Czytaj więcej…

Moje przemyslenia

Cham, buc, prostak, wulgarna maszynka do krojenia, agresor, no po prostu bez pały nie podchodź!

Cham, buc, prostak, wulgarna maszynka do krojenia, agresor, no po prostu bez pały nie podchodź! Taki oto obraz kucharza czy szefa kuchni rysuje się po przeczytaniu książek Anthonego Bourdain’a i naszej polskiej kalki Gastro Banda Czytaj więcej…

Moje przemyslenia

I miejsce na Falafel Festiwal – sekretem najlepszego falafela jest…

Ideą Slow Marketu od zawsze było tworzenie miejsca spotkań z przyjaciółmi przy zdrowym i świeżym jedzeniu. Dzięki temu udało nam się stworzyć coś więcej – więzi z naszymi wystawcami. Przykład Ouce pokazuje, że dzięki wspólnej Czytaj więcej…