Ideą Slow Marketu od zawsze było tworzenie miejsca spotkań z przyjaciółmi przy zdrowym i świeżym jedzeniu. Dzięki temu udało nam się stworzyć coś więcej – więzi z naszymi wystawcami. Przykład Ouce pokazuje, że dzięki wspólnej pracy i pasji można zdobyć przyjaciół na całe życie! Poznajcie twórcę Ouce Kitchen oraz zwycięzce konkursu na najlepszy falafel w Warszawie!
Slow Market: Kim jesteś? Opisz swoją historie.
Ouce Alani: Przyjechałem do Polski już prawie 8 lat temu. Uciekałem przed wojną i szukałem bezpiecznej przystani, w której mógłbym zapuścić korzenie. Trafiło na Polskę. I tak zaczęła się moja historia… Gotowanie przyszło chwilę później, na początku z konieczności, bo coś jeść trzeba, a później przerodziło się to w prawdziwą pasję.

Ouce Kitchen
SM: Co gotujesz na Slow Markecie?
OA: Serwuję świeży falafel z równie świeżym chlebkiem lavash. W zeszłym roku robiłem go na stoisku ale wszyscy – łącznie z klientami byli w mące 🙂 Dlatego w tym sezonie zdecydowałem się na użycie chlebka zrobionego rano i dopiekanie go na miejscu na piecu saj (czyt. sadż). Oryginalnie saj jest armeńskim piecem, ale zaadaptowanym przez wiele innych krajów i przez każdego traktowany jak swój. Syryjczycy uważają, że jest syryjski, Libańczycy, że libański – podobna historia jak z falafelem 🙂 Udało mi się sprowadzić saj z Syrii – ręcznie robiony, idealnie wypieka chlebki, 10 sek i gotowe! W gorący lavash zawijam równie gorące falafele, które wysmażam w tym samym czasie. Dzięki tej świeżości wszystkich elementów udało mi się zdobyć nagrodę za najlepszy falafel na Wege Festiwal.
Wszyscy pytają w czym tkwi sekret tak dobrego falafela, ale w tym nie ma żadnej filozofii – musi być świeży i tyle! Falafel, który poleży 10 min i wystygnie jest już ‘zaczepno-obronny’ i ewentualnie można nim podbić komuś oko… Do środka kanapki wkładam też humus czy babaghanush, albo moje nowe pasty – mohammara lub bazyliową pastę, świeże warzywa, marynowana różowa rzepa i gotowe!

Falafel
SM: Skąd czerpiesz inspirację?
OA: Przechodziłem różne etapy i style gotowania ale powróciłem do moich korzeni, które inspirują mnie do gotowania. Moją pasją jest arabski street food, ja jednak robię go w nowoczesnej odsłonie. Jedzenie jest bogate w smaki ale też historie, które je otaczają. Tak jak beiruti – moje drugie danie na Slow Markecie. Szukałem oryginalnego przepisu, a kiedy wprowadziłem je do menu okazało się hitem! Miks wołowiny, arabskich przypraw, orzechów, żurawiny w świeżym lavashu. Dobra mięsna odmiana przy wegańskim falafelu.

Wytrawna sałatka z czereśni z orzechami
SM: Czym dla Ciebie jest idea Slow?
OA: Idea slow jest punktem wyjścia i moją inspiracją, stąd też falafel, beiruti, mohammara, humus i piec saj. Najbardziej ekscytujące jest odkrywanie tych przepisów – tradycyjnego przepisu na mohhamarę szukałem kilka miesięcy. Są jakieś nowe hipsterskie wersje, ale nie o to chodzi, mam wrażenie, że za dużo tradycyjnych przepisów jest wypieranych przez nowe udziwnione wersje.
SM: Jakie jest Twoje ulubione miejsce w Warszawie?
OA: Moje ulubione miejsce…moja kanapa, Marta i Synek bawiący się obok.
Wszystkie moje przepisy znajdziesz na stronie www.oucekitchen.com, na Facebooku ciekawostki i aktualności, a na Instagram dużo zdjęć i inspiracji.

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane Posty

Moje przemyslenia

Nowoczesna arabska kuchnia w centrum Warszawy

Stało się! Moje menu jest już dostępne stacjonarnie, codziennie w restauracji. Oprócz nie pracującego w kuchni 😉 znajdziecie tam nowoczesną arabską kuchnię w centrum Warszawy z moimi autorskimi daniami. Duma mnie przepiera, nie powiem 🙂 Czytaj więcej…

Moje przemyslenia

Cham, buc, prostak, wulgarna maszynka do krojenia, agresor, no po prostu bez pały nie podchodź!

Cham, buc, prostak, wulgarna maszynka do krojenia, agresor, no po prostu bez pały nie podchodź! Taki oto obraz kucharza czy szefa kuchni rysuje się po przeczytaniu książek Anthonego Bourdain’a i naszej polskiej kalki Gastro Banda Czytaj więcej…

Moje przemyslenia

Podsumowanie – wczasowiczka w Bagdadzie

Chwilę mi zajęło podsumowanie tego wyjazdu, cały czas przetwarzam i porównuję. Co lepsze, a co gorsze, co bardziej moje, a co dalekie od wartości, które wyznaję. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Życie towarzyskie w Iraku jest Czytaj więcej…