Instrukcja obsługi Fasolka…tiaa. Bywa długa i mozolna pisana maczkiem, a innego dnia nie trzeba do niej zaglądać. Po trzech miesiącach stwierdzam, że Fasolek łatwy w obsłudze jest…kiedy mama jest gdzieś obok:) Mała zazdrość mnie łapie jak tylko i wyłącznie mama potrafi uspokoić zapłakanego Fasolka, ale no cóż taka natura. Trzeba się z tym pogodzić.

No popatrz, taki przykładowy tata dostaje nowy egzemplarz fasolki trochę z zaskoczenia. Bez kopania w żebra, bez porannych lub całodniowych mdłości, bez zachcianek, bez śledzia z czekoladą. Niby lepiej, a nie lepiej. Niby lżej, a nie do końca. Dobrze jest nawiązać kontakt ze śledziem z czekoladą trochę wcześniej, niż dostać tym śledziem z czekoladą po twarzy tak z nienacka. Niby widzisz ten rosnący brzuch, ale w sumie to mój brzuch swojego czasu też rósł… i o niczym to nie świadczyło, no może poza tylko o rosnącym apetycie i poziomie mojego lenistwa.

Po urodzeniu, często długim i trudnym i bolesnym i niekończącym się i… podczas którego przykładowy przyszły tata czuje się najbardziej bezradną, niepotrzebną, niewłaściwą osobą w tym miejscu. Niedość, że ni jak nie jesteśmy w stanie pomóc w bólu mamie. Błagania, awantury czy ciągłe nachodzenie położnych o ulżenie mamie czy przyspieszenie procesu (bo niby jak) nie pomaga…gwarantuję, przerabiałem to. Mogą ewentualnie wyrzucić cię z oddziału i bądź mądry i nasłuchuj z piętra niżej, czy już fasolka się wykluła czy nadal zbyt dobrze jemu w brzuchu i za nic nie chce opuścić ciepłych pieleszy.

Kiedy w końcu nadejdzie ten moment i fasolek pojawi się na tym świecie…no właśnie, bądź tu mądry tato i wiedz jak i co z tym robić. Mamie to przychodzi naturalnie, sama dokładnie nie wie skąd wie ale wie co fasolka w danym momencie potrzebuje i co akurat TEN rodzaj płaczu oznacza. Płacz to płacz…jednak nie, i po 3 miesiącach sam jestem w stanie napisać pierwszy rozdział instrukcji obsługi Fasolka. Uważam to za osobisty sukces, a co! Zawsze chciałem napisać książkę:)

Kiedy dowiedzieliśmy się że zostaniemy rodzicami, maluch był wielkości fasolki, stąd jego ksywka Fasolek. Tym bardziej, że nie mogliśmy dojść do porozumienia co do imienia, wię Fasolek był stanem przejściowym…a w sumie już tak zostało:) I muszę przyznać, że częściej nazywamy go Fasolek:)

Rozdział pierwszy „Z czym to się je”:

Bez aluzji do jedzenia nie potrafię, przepraszam:) Pierwszą fasolkę je się ze strachem, z drżeniem ręki, nie chce się jej uszkodzić, upuścić czy źle położyć. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem mojego Fasolka bałem się go podnieść, leżał w łóżeczku i…wył pod niebiosa. Tak, płakał, to mało powiedziane! A ja, jak ta sierota stałem nad jego łóżeczkiem i bałem się go dotknąć, a on dalej płakał, a ja razem z nim… Nie ma tu filmowego momentu w którym fasolek spogląda na rozczulonego ojca i się uśmiecha, słońce wychodzi zza chmur, świat jest piękny i zaczynają śpiewać skowronki…nie, jest noc, stoję w ciemnym korytarzu, potykam się o własne nogi, mojej żonie zszywają brzuch, a Fasolek leży przede mną i lecą krokodyle łzy, nazwałbym to raczej zawodzeniem, krzyczeniem i domaganiem się…właśnie czego taki Fasolek może się domagać. Dopadły mnie wyrzuty sumienia, bo jak ja ojciec – fasol wielki, nie wiem jak mu pomóc. W dodatku boję się go podnieść. Nie wiem kto był bardziej przerażony, ja czy on. Po kilku minutach zabierają go, słyszę od pielęgniarki ‚udało się maluszek żyje!’, ale jak to…dlaczego miałoby być inaczej?! Jakieś szaleństwo! Co się dzieje? Ogarnia mnie panika…dlaczego nie chodziłem na szkołę rodzenia!!! Przynajmniej wiedziałbym co się dzieje po cesarce. W końcu widzę moją żonę, wiozą ją totalnie zamroczoną na łóżku w inną stronę (!!!).

Cały ten zgiełk i wrzawa zniknęły tak szybko jak się pojawiły, a ja nadal stałem w tym samym ciemnym korytrzu, nadal nic nie wiedząc, jedno się zmieniło – jestem ojcem – fasolem wielkim! Po chwili moja duma została sprowadzona na ziemię przez Panią salową, mówiącą żebym się tu nie plątał i poszedł do domu bo przeszkadzam – więc poszedłem. Telefon przy uchu i sio!

 

Wszystkie moje przepisy znajdziesz na stronie www.oucekitchen.com, na Facebooku ciekawostki i aktualności, a na Instagram dużo zdjęć i inspiracji.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *