Niedawno miałem przyjemność uczestniczyć w pewnym projekcie społeczno-kulinarnym. Ola, organizatorka całego przedsięwzięcia, przeprowadziła wywiad z imigrantami mieszkającymi w Polsce. M.in. pytała o moją kulinarną przygodę w Polsce, inspiracje i ulubione przepisy. Poniżej wywiad, a na stronie Świat w słoikach znajdziecie inne historie moich przyjaciół i nie tylko!

Wszystkie moje przepisy znajdziesz na mojej nowej stronie www.oucekitchen.com

‚Nazywam się Aws, pochodzę z Iraku. Wraz z żoną Martą oraz miesięcznym synem mieszkam aktualnie w Warszawie, na Gocławiu.

Przyjechałem do Polski w 2008 roku jako uchodźca, ze względu na trudną sytuację powojenną w moim kraju. Byłem absolwentem studiów informatycznych w Bagdadzie.  Zdecydowałem się zamieszkać w Warszawie by kontynuować edukację w Clark University. Skończyłem tu studia magisterskie o kierunku biznes i zarządzanie. I tam właśnie spotkałem Martę, obecnie moją żonę.  Przeprowadziliśmy się do Poznania, gdyż Marta dostała tam ofertę pracy. Ja postanowiłem rozpocząć MBA (master of bisuness administration) w Łodzi. Po dwóch latach powróciliśmy do Warszawy.

Dlaczego Polska? Bo zdecydowałem się żyć w kraju, który jest bezpieczny. Na początku wszystko się bardzo dobrze układało,  nie przeżyłem szoku kulturowego, nie miałem żadnych problemów z adaptacją. Z czasem jednak zdałem sobie sprawę, jak trudny jest język polski, zaczęła mi doskwierać kapryśna pogoda,  ponadto miałem problemy ze znalezieniem pracy. Wtedy wszystko się zmieniło. Mój entuzjazm zaczął powoli zanikać.  Siedziałem w  domu, musiałem się czymś zająć. W tej sytuacji nie było nic lepszego, niż gotować posiłki dla mojej żony, i zadziwiać ją za każdym razem nowym daniem. Potem zacząłem przyrządzać jedzenie dla przyjaciół i rodziny. Oglądałem programy telewizyjne i eksperymentowałem z nowymi przepisami. W ten sposób zacząłem moją kulinarną przygodę.

Od 2003 roku czuję, że już nie należę do Iraku. Dlaczego? A może za co? Za wojnę, politykę,  korupcję. Ludzie też się  zmienili. Wielu moich przyjaciół wyjechało zagranicę. Tęsknię za Irakiem sprzed 2003 roku, który był uporządkowany, praworządny, bezpieczny. Miałem tam rodzinę i przyjaciół.  Tak naprawdę tęsknię za ludźmi, nie za krajem. Za wspólnym spędzaniem czasu, za jedzeniem mojej mamy. W mojej kulturze jesteśmy bardzo przywiązani do rodziny. Mamy jasne zasady. Gdyby uporządkować je hierarchicznie, to na pierwszym miejscu byłaby rodzina, potem przyjaciele, w dalszej kolejności pieniądze i praca. W Polsce jest inaczej. Mam wrażenie, że najważniejsza jest praca i pieniądze. Relacje  rodzinne i przyjacielskie nie są takie silne jak u nas. To na początku było dla mnie bardzo trudne, nie mogłem znaleźć takich relacji. Z tego powodu trudno mi zawierać męskie przyjaźnie z Polakami. Choć dziewczyny są odrobinę inne –  są bardziej otwarte, bardziej zainteresowane obcą kulturą i ludźmi.  Aktualnie moim najlepszym przyjacielem jest Wenezuelczyk oraz Szkot. Pomimo tego, że nigdy nie doświadczą sytuacji, przez które ja przeszedłem, to łączy nas wspólny język i wspólne narzekanie na rzeczywistość.  Dla mnie najlepszy przyjaciel to osoba, do której mogę w każdej chwili zadzwonić, w każdej chwili z nim wyjść i zawsze liczyć na jego wsparcie.  Z Polakami jest inaczej. Wszystko musi być wcześniej zaplanowane, musisz się wcześniej umawiać na spotkanie i wpisać w kalendarz.

Iracka kuchnia jest bardzo bogata, ale dosyć ciężka, w związku z czym nie zawsze jest zdrowa. Do każdego posiłku musi być dołączony chleb, ryż. Herbata musi być bardzo słodka w towarzystwie jeszcze słodszych deserów. Nawet jeśli ktoś twierdzi, że jest na diecie, to i tak je smażone mięso, co jest uważane za dietetyczny posiłek. Śniadania są obfite, często jemy mięsne dania, smażony chleb z jajkami.  Jeśli na stole nie ma ryżu, to nie nazywa się to posiłkiem.  Kiedy zacząłem rozwijać moje kulinarne umiejętności, chciałem się nauczyć i poznać inny styl gotowania. Zacząłem eksplorować kuchnię meksykańską, wietnamską, japońską, chińską czy amerykańską. Przygotowywałem wiele różnych potraw, aż w końcu  spowrotem zatęskniłem do kuchni mojej mamy. I wtedy zdecydowałem się połączyć wspomnienia z mojego dzieciństwa z kuchnią wielokulturową. Doszedłem do wniosku, że kuchnia arabska ma swoje korzenie w innych tradycjach kulinarnych, na przykład w kuchni indyjskiej. Zacząłem interesować się ich historią, skąd te podobieństwa się wzięły  i odkryłem, że Hindusi przyjeżdżali do irańskich portów handlować, a my kupowaliśmy od nich przyprawy. Żeby być dobrym kucharzem, powinno się znać ich pochodzenie- aby w pełni wykorzystać ich potencjał.

Nie spotkałem się z takim podejściem w  Polsce. Polacy zawsze jak widzą kebab to myślą, że jest to arabska kanapka, a kebab przecież jest turecki. Jak widzą mięso na pionowym rożnie to myślą, że to jest kebab. Nawet dzieci jak widzą falafel i pitę to myślą, że to jest kebab. Ponadto, jedzenie w restauracjach jest dość drogie.  Ważne jest wspólne spędzanie czasu przy posiłkach, a tutaj nie wszyscy mogą sobie pozwolić na takie wyjście. Nie lubię owczego pędu za trendami kulinarnymi w Polsce.  Najpierw przyszedł kebab, więc wszyscy zaczęli otwierać kebaby. Potem sushi, pizza, burgery i teraz hummus.  Bardzo niewielu ma ciekawy pomysł na oryginalny biznes kulinarny.

Tak, jestem muzułmaninem. Nie jest to dla mnie problemem, gdyż zachowuję moją religię dla siebie. Nie praktykuję, nie chodzę do meczetu, nie zapuszczam brody. Dla mnie religia to sposób bycia, system wartości, sposób, w jaki traktuje się ludzi. Nic na pokaz. Oczywiście są pewne zasady, które zachowuję,  ale nikogo nie zmuszam, żeby je podzielał. Teraz, w sytuacji kryzysu migracyjnego w Europie i napływających uchodźców widzę, że ludzie się zmienili. Miałem ostatnio kilka nieprzyjemnych doświadczeń, ludzie mnie prześladują za wygląd dosłownie na ulicy. Wcześniej, jak jechałem autobusem czy tramwajem ludzie uśmiechali się, zagadywali. Teraz już tak nie jest. Nawet na siłowni przestali podawać mi rękę na powitanie. To jest jedna z przyczyn, dlaczego chcę się wyprowadzić z Polski. Nie chcę, żeby to się nasiliło. Mam syna, obawiam się o jego przyszłość. Mamy z żoną rok na podjęcie decyzji, czy zostajemy, czy wyjeżdżamy.

Razem z żoną nie będziemy zmuszali naszego syna do wyznawania żadnej religii. On będzie, kim chce. Najważniejsze, żeby był dobrym człowiekiem. W przyszłości powiem mu,  czym jest prawdziwy Islam, na czym polega ta wiara.  Jak zdobędzie ta wiedzę, to będzie on w stanie  się obronić przed islamofobią. Osoby odpowiedzialne za ostatnie zamachy w Paryżu zabijają setki ludzi codziennie w moim kraju, sprzedają kobiety, obcinają głowy ludziom na ulicy. To nie jest związane z Islamem, to są zwykli  przestępcy.  Wykorzystują Islam w imieniu zabijania, do swoich chorych celów.  I to jest problem.

Marta jest chrześcijanką, ja jestem muzułmaninem. Żeby żyć wspólnie, muszą być jakieś wspólne podstawy od początku. Pewnego rodzaju akceptacja różnorodności kulturowej, pochodzenia. Wtedy wspólne życie nie jest problemem, lecz to też jest niezrozumiałe dla niektórych, ale to już ich problem.

W Polsce  lubię tatar, żurek, bigos. Mazury, Kazimierz Dolny, Zakopane, Poznań. Nie jestem fanem Warszawy, choć na pewno jest tu najwięcej możliwości. Dostrzegam dużo pozytywnych oraz negatywnych aspektów życia w Polsce. Jestem szczęśliwy z moją żoną i nowonarodzonym synem, próbuję rozwijać własny biznes.

Kiedy  przyjechałem do Polski miałem pewne cele. Chciałem założyć rodzinę i zdobyć pracę, zostać prawowitym  obywatelem, mieć dom. Potem te cele zaczęły się zmieniać, rozwijać. Większość jednak z nich udało mi się zrealizować. Ukończyłem kolejne etapy edukacji, co zmieniło moje myślenie i wprawiło w dumę moją mamę,  choć ona już czeka na doktorat. Znalazłem właściwą osobę, z którą chcę spędzić resztę mojego życia. Zostałem ojcem. Robię to, co kocham. Jeśli jest coś jeszcze, co chciałbym rozwijać, to gotowanie.’


3 Comments

~zuzanna | z widokiem na stół · 16 stycznia 2016 o 11:16

piękna jest Wasza historia, Twoja historia.
jest zarzeczeniem stereotypów, tak chętnie powtarzanych.
życzę Wam wszystkiego dobrego!

    ouce81_cls · 19 stycznia 2016 o 09:51

    Stereotypy są zazwyczaj niemądrym uogólnieniem. Uważam, że Polacy są pracowici i uczciwi, a stereotyp mówi zupełnie coś innego, wręcz totalnie przeciwnego. Nie ma co się tym przejmować i robić swoje 🙂

~Roma · 21 sierpnia 2017 o 17:14

super, gratuluję zrealizowania celów i stawiania sobie nowych !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane Posty

Moje przemyslenia

Nowoczesna arabska kuchnia w centrum Warszawy

Stało się! Moje menu jest już dostępne stacjonarnie, codziennie w restauracji. Oprócz nie pracującego w kuchni 😉 znajdziecie tam nowoczesną arabską kuchnię w centrum Warszawy z moimi autorskimi daniami. Duma mnie przepiera, nie powiem 🙂 Czytaj więcej…

Moje przemyslenia

Cham, buc, prostak, wulgarna maszynka do krojenia, agresor, no po prostu bez pały nie podchodź!

Cham, buc, prostak, wulgarna maszynka do krojenia, agresor, no po prostu bez pały nie podchodź! Taki oto obraz kucharza czy szefa kuchni rysuje się po przeczytaniu książek Anthonego Bourdain’a i naszej polskiej kalki Gastro Banda Czytaj więcej…

Moje przemyslenia

Podsumowanie – wczasowiczka w Bagdadzie

Chwilę mi zajęło podsumowanie tego wyjazdu, cały czas przetwarzam i porównuję. Co lepsze, a co gorsze, co bardziej moje, a co dalekie od wartości, które wyznaję. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Życie towarzyskie w Iraku jest Czytaj więcej…