Pare słów o moich doświadczeniach w Polsce w moim kraju… jak to Agnieszka (moja koleżanka ze studiów) ostatnio powiedziała „on to już nasz jest” :)

Jestem z Iraku, to już mnie zawsze dyskredytuje na ‘dzień dobry’, w odpowiedzi dostaję ‘zastanowimy się nad Pana kandydaturą i oddzwonimy’, nigdy nie dzwonią. Dzwoni cisza w uszach. Mam MBA, ale mam wrażenie, że w połączeniu z moją narodowościa jest to skrót Mega Bandzior A na dodatek z Iraku :)

A ja reprezentuję kraj, który jest i był pod okupacją samego siebie, ale tez wschodu, zachodu, północy i poludnia, kraj który sam sobie zesłał wszelkie zło tego świata na głowę, który wychował tyrana, w którym widziałem śmierć i egzekucje na ulicach, elity opływające w złocie, ale gdzie ludzie nie mają stałego dostępu do wody i prądu, kraj który jest jednym z najbogatszych w złoża, a jednocześnie najbiedniejszy, kraj który nie ma polityków, tylko hieny, a jednak kraj, w którym narodziła się cywilizacja Babilonu, pełen życzliwych ludzi, gdzie posiłek znaczy więcej niż taler  z i widelec, gdzie każde zgromadzenie rodziny i przyjaciół jest powodem do świętowania, kraj który nadal kocham i będę kochał, to tam zaczeła się moja przygoda z kuchnią, przepełniona zapachami i smakami przypraw i upalu…

6 lat temu przyjechałem do Polski, pierwszy raz w Europie, czułem sie jakbym trafił co najmniej do Nowego Jorku euforia, nowa kultura, choć dziwna, taka zimna…ale można się przezwyczaić, nowi ludzie, przyjaźni, dużo wrażeń i mało konkretów. Po 6 miesiącach przeszła mi euforia, nie miałem z czego żyć, więc zacząłem gotować aby zabić czas i depresję, zapachy i smaki przypominały mi pełen dom i smiech przyjaciół… A w Warszawie miałem, co najwyżej pełną kieszeń drobniaków i tylko drobniaków. Poźniej przyszły studia, jakaś dorywcza praca aby zapłacić rachunki, mobbing, prześladowania, zwykłe powszednie rzeczy… Później poznałem moją wspaniałą Żonę, jedna z nielicznych osób, która widziała we mine osobę nie narodowość i terrorystę, ona mnie tylko tu trzymała, inaczej nigdy bym dłużej nie został, bo po co, po co kolejny chodzący kebab? Nigdzie mnie nie chcieli, a jak chcieli to na czarno za 1000 zl miesiecznie. Zrobiłem mgr, czulem się jak król! Myslałem, że to pomoże, w Iraku jeśli masz tytuł magistra, to jesteś na szczycie, firmy biją się o Ciebie, a jak znasz angielski, to zarabiasz kokosy. I tu znowu przyszło małe rozczarowanie, no ale cóż zaprawiłem się w boju i próbowałem, i probowałem…i nic, dalej gotowałem i ogladalem KUCHNIE+, to by już było ze 2 lata, oprócz jajecznicy potrafiłem już zrobić suflet i wiele innych ciekawych dań, moje horyzonty kulinarne się poszerzały, to bylo niesamowite! Gotowanie powinno być metodą na pozbycie się depresji, mnie to nie tyle wyleczylo, co trzymało przy życiu…później przyszedł mi do głowy szalony pomysł, zrobić MBA, po tym to na pewno już dostanę pożądną pracę w korporacji, albo dwóch! gdzie ludzie będa mnie szanować…I zrobiłem i dalej nic, znajomi otwierali oczy ze zdumienia ‘przecież my żyjemy w XXI wieku, rasizm, dyskryminacja, no co ty Aws, po prostu nie trafiłeś jeszcze na Tą firmę’, halo czy ktokolwiek zna Tą firmę? Widział ją ktoś? Słyszał coś? Ja nie, po 5 latach gotowania zaczynałem osiągać mistrzostwo, moja pasha i głód docenienia byly tak ogromne, że zacząłem się nią dzielić ze znajomymi. Wieczorki kulinarne, wspólne godziny przegotowane razem z przyjaciółmi, co chwilę dostawałem telefony ‘hej Aws mam imprezę, może wpadniesz? Tylko weź ze sobą nóż, bo mój jest tępy jak kołek’, takie zaproszenia dostawałem, ale wiecie co? Lubiłem je, bo w końcu mogłem zabłysnąć jak nie w biurze, to w kuchni! I tak się zaczęło, od przyjęcia do przyjęcia, od domówki, po urodziny maluchów… wylądowaliśmy w Poznaniu, żona-jeszcze wtedy nażeczona dostała pracę w korporacji, no ale niestety nie trafila na najlepszego szefa i współpraca się zakończyła. I dobrze, w końcu odzyskała pogodę ducha i odżyła. Może jednak to fatum, że nie dostałem zadnej korpo pracy było zrządzeniem losu, w końcu chef wszystkich chefow jest tylko jeden:) po co miałbym się komuś podlizywać, bo tak wypada, bo tak wszyscy robią?

W moim przypadku wypada to ząb, albo regularna wizyta panow z ABW, bo wypada tak ze jestem z Iraku i wypada, żeby uprzykszać życie takim osobnikom żyjącym w tym kraju, bo inaczej nie wypada się zachować, prawda?

10628515_675740592523050_8334327837750211588_nHmm, wypadają też czasem inne większe imprezy i zamowienia na hummus, jeden z moich przyjaciół, przyznał się że ostatnio zamowione 5 kg hummusu konsumował po pół kg na śniadanie…może to juz nałóg? Ale chyba ten pozytywny, bo przynajmniej zdrowy i budujący, budujący ten kraj i potęge młodych myślących tolerancyjnych Polaków, wspaniałych ludzi, ktorych poznałem, którzy jednak są przeciwni wszelkim objawom eksteremizmu, w życiu, w religii, w jedzeniu… A ja nadal gotuję, teraz już profesjonalnie, dzieki życzliwości i zaufaniu Doroty i Marcina, mogę w końcu pracować i kochać, to co robię, a to przywilej, przynajmniej dla mnie, nigdy czegoś takiego nie zasmakowałem… smakuje bosko…jak mom hummus:) Wbrew wszelkim opiniom na temat muzułmanów, pracuję w winiarni i lubię wino; dokarmiam codziennie Czarnego Kota i jego gości, bo tutaj nie ma klientów są przyjaciele, stali bywalcy, Mandaryn, Ameryka i ja, Chef kuchni, dumny chef kuchni…

Kategorie: Uncategorized

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane Posty

Uncategorized

Domowe chipsy

Chipsy są chyba najpopularniejszym chrupakiem uwielbianym przez młodych, starych, w każdym wieku! Niestety są bardzo niezdrowe przez wiele konserwantów i ulepszaczy smaku. Dlatego przedstawiam wam domowe chipsy, które możecie chrupać same ale również używać ich Czytaj więcej…

Desery

Ciasteczka tahini

Moja słabość do tahini nie zna granic! Pasta sezamowa jest obecna w przystawkach, pastach, daniach głównych, sosach i teraz w deserach. Nigdy nie penetrowałem tego obszaru zbyt dokładnie. Miałem kilka przepisó, ktore cały czas się Czytaj więcej…

Uncategorized

Otwarte warsztaty kulinarne na Slow Weekend

Uwaga, uwaga smakosze! W niedzielę 10 grudnia razem z Iwo Kosiński zaserwujemy coś pysznego dla fit freaków 💪 Na otwartych warsztatach kulinarnym poznacie zimowe warzywa korzeniowe, pyszne sposoby ich wykorzystania i dobroczynny wpływ na nasze Czytaj więcej…